Przebieg walk o Jerozolimę w wojnie sześciodniowej

Autor:  Tamar Aneta Izdebska-Lipa

     – Z mojego batalionu zginął jeden żołnierz – powiedział rabin Gil Nativ w którymś momencie prelekcji opisującej bitwę o Jerozolimę. Nie było tam słowa „tylko”, bowiem być nie mogło. Zginął aż jeden żołnierz, zginął aż jeden człowiek, a w całej wojnie sześciodniowej śmierć poniosło ponad 20000 ludzi. Dlatego ta wojna należy do wojen przegranych przez obydwie walczące strony, tak jak przegrany jest każdy konflikt, gdzie chociaż jeden człowiek traci życie. Pełną radość zwycięstwa może przynieść wygrana w bezkrwawym pojedynku intelektów, jakim jest na przykład rozgrywka na szachownicy, gdzie nic nie ulega zniszczeniu lub dyskusja na temat ustępu Tory albo Koranu, gdzie jedyną stratą jest brak (najczęściej tymczasowy) kontrargumentu wobec argumentów interlokutora. Jednak starcie  z 1967 roku nie było ani szachowym turniejem ani teoretycznym dyskursem, lecz realną wojną między Izraelem a państwami arabskimi. Między dwiema wrogimi armiami stała jak zawsze piękna, jak zawsze zimna, jak zawsze oczekująca na zwycięzcę przedziwna kobieta. Zbudowana nie z krwi i kości, ale z ziemi i murów. Między dwiema armiami stała Jerozolima.

     Walki o najbardziej ukochane przez trzy Abrahamowe religie miasto zaczęły się w momencie, kiedy losy całej wojny właściwie były już rozstrzygnięte. Egipskie lotnictwo, zniszczone jeszcze zanim samoloty zdążyły wzbić się w powietrze, nie istniało, pięć kolumn izraelskich opanowało półwysep Synaj i zniszczyło egipskie pozycje w Strefie Gazy, 31. Dywizja Pancerna pod dowództwem Avrahama Jofee posuwała się w kierunku Bir Lahfan przez pustynne tereny, które Egipcjanie uważali za kompletnie nieprzejezdne, a 38. Dywizja Pancerna dowodzona przez generała Ariela Szarona zmierzała w kierunku Abu Ageila. Zdobycie Bir Lahfan i Abu Ageila miało w kontekście militarnym wysoki priorytet, bowiem obydwa miasta stały się w wojnie ważnymi węzłami komunikacyjnymi i zdobycie tych punktów uniemożliwiło przegrupowanie egipskich rezerw i dostarczenie zaopatrzenia walczącym oddziałom[1].

     Jordania czekała na wieści. Zapewniony trzykrotnie za pośrednictwem amerykańskiego Departamentu Stanu, misji ONZ w Jerozolimie i brytyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, że Izrael nie zaatakuje Królestwa Haszymidów, jeżeli Jordania nie wystąpi przeciwko niemu[2], król Husajn zwlekał z deklaracją pełnego poparcia dla Egiptu, najwyraźniej uzależniając decyzję od rozwoju początkowych wydarzeń. I skoro przyjął strategię opowiedzenia się po stronie silniejszego, to decyzja, jaką podjął, w ogóle nie mieściłaby się w logice takiej taktyki i pozostałaby historyczną zagadką, gdyby nie wiedza o wydarzeniach, jakie miały miejsce tuż przed feralną dla Jordanii decyzją:

     „Wasza Królewska Mość, w Egipcie rozpoczęła się izraelska ofensywa – o 8:50 poinformował Husajna adiutant. Król zadzwonił do sztabu armii i usłyszał, że marszałek Amer rozbił siły izraelskie i skutecznie kontratakuje. O 9.00 Husajn przybył do sztabu i dowiedział się, że egipski generał Riad, dowodzący jego armią, rozkazał zaatakować cele na terytorium Izraela i zająć dawną rezydencję wysokiego komisarza w Jerozolimie. Naser zatelefonował do króla Jordanii i potwierdził, że Egipcjanie wygrywają, a lotnictwo izraelskie zostało zniszczone”[3].

     Król Husajn padł ofiarą kłamstwa, w wyniku którego podjął fatalną dla swojego królestwa decyzję. 5 czerwca 1967 roku o godzinie 11:45 jordańska artyleria rozpoczęła ostrzał żydowskiej części Jerozolimy. Tak zaczęła się wojna o święte mury.

     Aby zrozumieć przyczyny wybuchu wojny sześciodniowej między Żydami a Arabami, musimy cofnąć się do czasów sprzed wojny i określić kontekst polityczny zarówno w obszarze wewnętrznych sił państw biorących udział w konflikcie jak i w obszarze międzynarodowym.

     W 1954 roku władzę w Egipcie objął Gamel Abdel Naser, przez Arabów nazywany Szefem (El Rais), wyznawca socjalistycznego panarabizmu i przeciwnik zachodniej dominacji i syjonizmu. W kraju rządził w sposób dyktatorski, do Izraela odnosił się z jawną wrogością, wspierając ataki terrorystów na żydowskie państwo. Fedaini, arabscy terroryści wywodzący się z Iraku, dzięki poparciu Egiptu, rośli w siłę niemal z każdym dniem. Odwetowe akcje Izraelczyków przeprowadzane w Strefie Gazy tylko potęgowały napięcie.  Szansa na przerwanie terrorystycznej gehenny pojawiła się w 1956 roku, kiedy Naser znacjonalizował Kanał Sueski, tym samym prowokując Anglików i Francuzów. Dodatkowym powodem do reakcji Londynu i Paryża było oficjalne poparcie Nasera udzielone algierskim partyzantom walczącym z Francją. Obydwa zachodnie państwa postanowiły w tej sytuacji zawrzeć tajny pakt z Ben Gurionem i wykorzystać Izrael do odbudowy swojej pozycji w kraju piramid.

     W dniach 22-24 października 1956 roku odbyła się tajna narada przedstawicieli rządu Izraela, Francji i Wielkiej Brytanii w miejscowości Sevres pod Paryżem. Podpisano tzw. Protokół z Sevres, w którym określono precyzyjny plan zniwelowania egipskiego zagrożenia. Izrael miał dokonać inwazji na Półwysep Synaj, co z kolei miało stać się pretekstem do wkroczenia Anglii i Francji na terytorium Egiptu w roli rozjemcy zwaśnionych stron. Pierwsza część planu została zakończona z sukcesem, wojska dowodzone przez Mosze Dajana zajęły Synaj, ale Anglia i Francja szybko wycofały się z sueskiej awantury pod naciskiem Stanów Zjednoczonych. Dodatkowo Izrael musiał wycofać wojska z terenów Synaju.

     Z punktu widzenia Izraela wojna sueska przyniosła pozytywne skutki: bazy szkoleniowe terrorystów w Strefie Gazy zostały zniszczone, odblokowany został port w Ejlacie.

Nastroje polityczne panujące w tym czasie u innego sąsiada, w haszymidzkim królestwie Jordanii, nie napawały Izraela optymizmem. Na ulicach i w korpusie oficerskim coraz popularniejszy stawał się panarabski radykalizm Nasera, król Husajn mający silne zapędy dynastyczne tracił poparcie, Palestyńczycy poczytywali haszymidzkiego monarchę za zdrajcę. W Egipcie Naser spiskował w celu obalenia jordańskiego króla, a w Jerozolimie i na Zachodnim Brzegu Jordanu wybuchały zamieszki przeciwko Haszymidom. W 1959 roku Jasir Arafat założył organizację, która niebawem miała stać się zmorą Izraela – Fatah, a w 1964 roku na konferencji przywódców arabskich powołano drugiego antyinzraelskiego potwora – OWP. Konferencję zorganizował żądny odwetu za sueską porażkę Gamal Abdel Naser.

     W tym samym roku, 10 czerwca, Izrael uruchomił Narodowy System Wodny, który z Jeziora Kinneret przepompowywał każdego dnia milion metrów sześciennych wody na pustynię Negew. Syria oficjalnie uznała, że izraelskie prace budowlane wykonywane są na terenach zdemilitaryzowanych na granicy izraelsko-syryjskiej i wezwała wszystkie kraje arabskie do wypowiedzenia wojny przeciwko Izraelowi.

     Pierwsze strzały w tak zwanym konflikcie o wodę padły 13 listopada 1964 roku w rejonie rzeki Dan w górnej Galilei; Syryjczycy ostrzelali graniczny patrol izraelski. W odpowiedzi Izrael dokonał nalotu na Wzgórza Golan. Zaczął toczyć się arabsko-żydowski dialog, w którym jedyne prawo głosu miały kule i bomby. Dodatkowo Syria, Liban i Jordania zaczęły prace budowlane mające na celu odwrócić bieg dwóch dopływów Jordanu – rzek Banias i Hasbani, a w 1966 roku Egipt i Syria zawarły porozumienie o wojskowej współpracy. Wokół Izraela robiło się coraz gęściej od nienawiści wobec żydowskiego państwa i od planów unicestwienia młodego kraju. W tej sytuacji paradoksalnie potrzebny był jakikolwiek pierwszy strzał po stronie arabskiej, aby wybuchła wojna, która wydawała się jedyną drogą rozładowania napięcia. Tym pierwszym strzałem okazał się dzwonek telefonu i nie padł ani ze strony izraelskiej ani ze strony sysryjskiej, jordańskiej czy egipskiej.

     13 maja 1967 roku Mikołaj Podgorny, przewodniczący Prezydium Rady Najwyższej ZSRR poinformował Nasera, że Izrael szykuje się do ataku na Syrię. Informacja była fałszywa, ale Naser w nią uwierzył i w konsekwencji skierował duże siły wojskowe na półwysep Synaj, aby pokazać że w razie ataku na Syrię, stanie się jej sprzymierzeńcem.

     Tymczasem w rządzie Izraela nastroje nie były radosne. Funkcję premiera sprawował w tym czasie Lewi Eszkol, który od Ben Guriona różnił się diametralnie – był człowiekiem powolnym i mało zdecydowanym, natomiast generał Rabin, szef sztabu armii izraelskiej, nie wytrzymywał sytuacji nerwowo:

     „Eszkol nie mógł się zdecydować, co robić. Izrael, pełen obaw o swoje istnienie, oddał inicjatywę Naserowi. Generał Rabin, pijący litrami kawę i palący po siedemdziesiąt papierosów dziennie, świadom, że odpowiedzialność za przetrwanie Izraela spoczywa na jego barkach, był kresu wytrzymałości nerwowej”[4].

     Jedynym człowiekiem w Izraelu, który mógł stawić czoła tak trudnym wyzwaniom był archeolog i jednocześnie rabuś zabytków, pogromca Arabów i zarazem miłośnik arabskiej kultury, człowiek, który sam o sobie mówił, że „nie można na mnie polegać.” Ministrem Obrony został Mosze Dajan[5].

     Nagły atak lotniczy przeprowadzony 5 czerwca 1967 roku , którego ofiarą padło całe lotnictwo egipskie, zrodził się właśnie w głowie Dajana, człowieka, o którym Ariel Szaron mówił, że „budzi się z setką pomysłów w głowie. Dziewięćdziesiąt z nich jest niebezpiecznych, trzy są kiepskie, ale pozostałe dwa genialne”[6]. Mając wiedzę o charakterze Dajana, trudno nie uwierzyć w słowa ówczesnego szefa sztabu Icchaka Rabina, który twierdził, że Szimon Peres i Mosze Dajan przyjęli sobie za cel zmiecenie Lewiego Eszkola[7]:

     „Kpili z niego, psuli mu opinię, wyolbrzymiali jego słabości, wysuwali fałszywe oskarżenia i twierdzili, że w tej niezwykle trudnej godzinie kraj nie ma właściwie ministra obrony. Eszkol był wyczerpany. Kampania oszczerstw prowadzona w tak ważnej chwili podważała jego pozycję. Jego autorytet ucierpiał w oczach niektórych ministrów i wyższych oficerów[…]. Podcięto mu skrzydła, osłabiono autorytet, toteż zabrakło mu sił, by narzucić rządowi swoją wolę” [8].

     Kiedy w sferach rządowych trwała polityczna gra, na „dole” wśród szarych ludzi rodził się strach przed eksterminacją. Mówiono, że Arabowie eksterminują Izrael, przypominał się nie tak znowu dawny czas gazowych komór. Panowie z Rady Religijnej Tel Awiwu oglądali miejskie parki, boiska, puste działki i uświęcali ziemię po cmentarze[9]. Izrael chyba sam nie znał jeszcze wtedy swojej piorunującej siły.

     Czas wojny zbliżał się nieubłaganie, ale ani przegrupowanie egipskich wojsk na Synaju dokonane pod wpływem kłamstwa Podgornego, ani zamknięcie Cieśnin Tirańskich przez Nasera, który to ruch powodował odcięcie Izraela praktycznie od jakiejkolwiek możliwości wymiany handlowej drogą morską, nie sprowokowały Żydów do zmasowanego ataku, chociaż działania te poczytywane były przez Izrael jako akty agresji, jako pierwsze strzały. Kropla przelała czarę 5 czerwca 1967 roku, kiedy wczesnym rankiem egipskie oddziały ostrzelały żydowskie osiedla na granicy strefy Gazy. Mózg Dajana przełączył się z planowania i teorii w czyn.

     O godzinie 7:45 tego samego dnia nad Egiptem rozległ się huk silników izraelskich maszyn lotniczych – w ciągu 7 minut i 45 sekund egipskie siły powietrzne praktycznie przestały istnieć. Bonusem stało się zestrzelenie samolotu, którym lecieli marszałek polowy Amir i generał Sidqi Mahmoud. Utrata głównodowodzących wprowadziła element paniki wśród wrogich Izraelowi armii. Drugie powietrzne uderzenie ze strony Izraela nastąpiło na egipskie punkty militarne (przede wszystkim lotniska) o godzinie 9:30. Niecałe trzy godziny później, o godzinie 12:15 zbombardowane zostały wojskowe punkty w Jordanii, Syrii i Iraku.

     Ale radio w Kairze kłamało. Spiker podawał radosne wieści o zestrzeleniu 75% izraelskich samolotów i o przygotowywaniu się zjednoczonej arabskiej armii do ataku na Tel Awiw. Ciekawostką jest, że kłamało również radio izraelskie! Oto jak wspomina to kłamstwo rabin Gil Nativ, jeden ze zdobywców Jerozolimy w 1967 roku:

     „Wielu z nas miało małe prywatne urządzenia radiowe(…). Kilka minut po 7:00 radio podało, że alarm rozległ się w kilku miejscach w kraju, a obywatele zeszli do schroniska(…). O 8:00 nadano wyraźną wieść o wojnie. Powiedziano: Od wczesnych godzin porannych, siły egipskie zaatakowały południe,  starając się odciąć Negev od reszty państwa. To było kłamstwo, ale kto mógł przypuszczać, że izraelskie radio będzie kłamać!”[10].

     Wojenne radiowe kłamstwa niosły też ze sobą element humoru. Rabin Gil, kiedy stwierdził, że izraelskie radio kłamie, postanowił słuchać kłamstw innych rozgłośni, aby chociaż w części spróbować dotrzeć do prawdy. Słuchał więc między innymi Głosu Egiptu w języku hebrajskim, ale hebrajski spikera cechowała pewna niezdarność, w związku z czym zdanie, które miało nieść semantyczny przekaz militarny: „Egipscy żołnierze następują na wszystkich frontach”, przyniosło przekaz erotyczny: „Egipscy żołnierze następują na wszystkie staniki”. Źródłem lapsusu było fonetyczne podobieństwo w języku hebrajskim między dwoma słowami: fronty i biustonosze.

   Batalion, w którym służył rabin Gil Nativ, stacjonował w gaju pomarańczowym, ponieważ nie było wystarczającej ilości obozów wojskowych. Po tygodniu biernego wyczekiwania, wypełnionego treningami, żołnierze zaczynali się niecierpliwić. Młodzi ludzie, oderwani od narzeczonych, żon, dzieci, nie widzieli sensu biernego oczekiwania:

     „Po pierwszym tygodniu staliśmy się niecierpliwi; jeden żołnierz krzyknął: walczmy lub wracajmy do domu! I dziesięciu innych powtórzyło jak echo: Walczmy, lub wracajmy do domu!”[11]. Czas bierności skończył się 5 czerwca. Tego dnia o godzinie 11:45 jordańska armia podbudowana fałszywymi  wieściami o przewagach wojsk arabskich zaczęła ostrzał Jerozolimy. Batalion, w którym służył rabin Gil Nativ, ruszył autobusami do Jerozolimy. Rabin zaznaczył, że wtedy po raz pierwszy dostali do ręki coś, czego do tej pory nie widzieli, a co w tej chwili jest w każdym izraelskim domu – maskę przeciwgazową. Świadomość, że atak chemiczny jest realnym zagrożeniem, nie poprawiła nastrojów żołnierzy.

     Arabska armia w pierwszym ataku na Jerozolimę wystrzeliła 6000 pocisków, ale żołnierze izraelscy odpowiedzieli tylko strzałami z broni strzeleckiej. O godzinie 11:30 na rozkaz Dajana zostało zaatakowane jordańskie lotnictwo, po czym Izrael zaproponował w Jerozolimie zawieszenie broni, ale Jordańczycy propozycję odrzucili i o 12:45 zajęli siedzibę misji rozjemczej ONZ. Rezydencja została odbita przez Izraelczyków po czterech godzinach.

     W izraelskim sztabie przyszedł czas na najtrudniejszą, jeżeli chodzi o kontekst Jerozolimy, decyzję – czy zaatakować Stare Miasto, czy tylko uciszyć jordańską artylerię. Mosze Dajan głosował za drugim rozwiązaniem, jednak większość zdecydowanie opowiedziała się za atakiem.

     Około godziny 2:00 generał Narkis wydał rozkaz trzem izraelskim oddziałom spadochroniarskim, aby „odkupili grzech z 1948 roku, kiedy on sam walczył o Jerozolimę”[12]. Pierwszy oddział poruszając się w kierunku Bramy Mandelbauma napotkał silny opór i, tracąc 35 żołnierzy, zdobył Wzgórze Amunicyjne, gdzie znajdował się arsenał Allenby’ego. O godzinie 7:27 żołnierze zdobyli Muzeum Rockefellera. A oto fragment relacji rabina Gila Nativ opisujący właśnie moment podejścia do budynku Muzeum:

     „Przy świetle poranka spacerowaliśmy wzdłuż ulicy w arabskim sąsiedztwie. Takie same budynki jak po stronie izraelskiej, ulice też wyglądały podobnie do ulic, którymi szliśmy, gdy dwie godziny wcześniej wysiedliśmy z autobusów, ale sklepy spożywcze wyglądały inaczej. Po pierwsze miały oznaczenia w języku arabskim, po drugie miały tablice reklamujące napój, który nie był sprzedawany w Izraelu do roku 1967, a ten napój to… coca-cola! Ta firma nie poddała się arabskiemu bojkotowi.

     Wciąż szliśmy na wschód, a następnie na południowy wschód do sąsiedniej dzielnicy zwanej Wadi Joz. Dwóch żołnierzy z karabinami maszynowymi szło naprzód po obu stronach naszego dowódcy kompanii, a my zatrzymywaliśmy się co kilka minut na jakiś czas, aby mogli oni sprawdzić, czy jest coś podejrzanego na ulicy. Gdy byli już 200 metrów na północ od budynku Muzeum Rockefellera, usłyszeliśmy kilka strzałów i kilka sekund później krzyki: medic! Medic! To był moment, kiedy w końcu zdałem sobie sprawę, że to nie manewry, ale prawdziwa wojna. Muzeum wyglądało jak forteca z wieżą pośrodku. Najwyraźniej nie było arabskich snajperów na jego płaskim dachu. Później kolejny batalion przybył do ścian muzeum z przeciwnej strony, włamał się do niego i wziął go” [13].

     Do zdobycia pozostawał szpital Augusty Wiktorii znajdujący się między Górą Oliwną a górą Skopus i ten fragment walki dla Izraelczyków stał się niezwykle trudny. Shermany z gwiazdą Dawida na pancerzach skierowały się na górę Skopus, ale omyłkowo skręciły w Dolinę Cedronu i dostały się pod silny ostrzał z bramy Lwów – Izraelczycy stracili pięciu ludzi i cztery czołgi. Pozostała część atakującej załogi skryła się na osłoniętym dziedzińcu Matki Bożej.

     Czas na zdobycie Jerozolimy, a szczególnie Starego Miasta kurczył się; 7 czerwca 1967 roku Rada Bezpieczeństwa ONZ przygotowała rezolucję o zawieszeniu broni. Zniecierpliwiony Menachem Begin w telefonicznej rozmowie polecił Eszkolowi jak najszybszy szturm na Stare Miasto. Dajan zadanie opanowania „najtrudniejszego i najbardziej upragnionego celu wojny” powierzył generałowi Rabinowi i generał Rabin wywiązał się z zadania w sposób bezbłędny.

     Na twierdzę Augusty Wiktorii spadły bomby z napalmem  – Jordańczycy uciekli. Górę Oliwną opanowali spadochroniarze i posuwali się w dół ku Ogrójcowi. Niebawem mieli zobaczyć najświętsze dla Judaizmu miejsce – Ścianę Zachodnią:

     „Rano jeden jet-fighter pojawił się na niebie. Leciał tak nisko, że prawie całował dach szpitala Augusty Wiktorii. Jet pluł ogniem i zrzucał napalm dokładnie na baraki jordańskiej armii, które były zaledwie 300 metrów od szpitala, bez powodowania jakichkolwiek strat w szpitalu. Gdy jet opuścił niebo, pozostawiając tylko szary dym, rozkazano nam przenieść się do jordańskich baraków[…]. W tym momencie Stare Miasto było już otoczone przez siły izraelskie i dowódca brygady Motta Gur, wydał rozkaz wszystkim trzem batalionom, aby wejść na Stare Miasto przez Bramę Lwów, od wschodu” [14].

     W tym samym czasie część kompanii Brygady Jerozolimskiej wdarła się przez Bramę Syjońską do dzielnicy ormiańskiej i dotarła do dzielnicy żydowskiej, a druga część tej jednostki przebiła się przez Bramę Gnojną. Wszyscy podążali w stronę Muru. Spadochroniarze Gura i sam Gur nie znali drogi do Muru ze Wzgórza Świątynnego, skorzystali więc ze wskazówek starego Araba, który wskazał im drogę przez Bramę Maghrebską. Pod murem brodaty Szlomo Goren, naczelny rabin armii izraelskiej, trzymając w ręku Szofar i Torę, odmówił Kadisz. Jerozolima została zdobyta.

     Teraz wydawało się, że nadszedł czas na zemstę, zburzenie meczetów na Wzgórzu Świątynnym i przygotowanie podwalin pod trzecią Świątynię, i w ten sposób myślał również Szlomo Goren, ale stała się rzecz niezwykła. Mosze Dajan, kiedy zobaczył izraelską flagę na Wzgórzu Świątynnym, kazał natychmiast ją zdjąć. Ten człowiek wojny, awanturnik, polityczny łobuz, człowiek jak na ironię uwielbiany przez Arabów, którzy nazywali go „syn Mojżesza”, napisał na karteczce: „Niech pokój zapanuje w domu Izraela” i wetknął ją między święte mury, po czym oświadczył:

     „Izrael wyciąga przyjazną rękę do swoich arabskich sąsiadów, a ludziom wszystkich wyznań gwarantuje swobodę kultu religijnego. Nie przybyliśmy tu, aby podbić święte miejsca innych narodów, ale aby żyć z nimi w zgodzie” [15].

     Rozgrywka, której mózgiem był Mosze Dajan do złudzenia przypomina szachowe partie rozgrywane przez mistrza wszechczasów Paula Morphy’ego. Przeciwnik koncentrował wszystkie siły, zbijał, zajmował pozycje, aby w pewnym momencie przekonać się, że zdobył nie to, co potrzeba, oddane pozycje są bez znaczenia, a partia nieuchronnie zbliża się do mata. Mosze Dajan był geniuszem wojny, podobnie jak Mojżesz, ale Izraelowi i Arabom przydałby się wreszcie arabski lub żydowski geniusz pokoju. W pojawienie się wcześniej czy później tego geniuszu wierzyła pani premier Golda Meir, kiedy we wrześniu 1965 roku w potajemnej rozmowie z królem Husajnem, powiedziała: „Pewnego dnia odłożymy broń i wzniesiemy pomnik, który będzie symbolizował pokój między nami”[16]. Przyłączam się do tej wiary. Mimo konfliktów i wzajemnej niechęci czy wręcz wrogości wyznawców Tory i Koranu, wierzę w zjednoczenie Bliskiego Wschodu i powstanie silnej pokojowej Unii Arabsko-Żydowskiej, do której będą należeć wszyscy Arabowie i wszyscy Żydzi na świecie. Ufam w rozsądek Muzułmanów i Żydów. Jedni stworzyli algebrę, drudzy teorię względności i niemożliwe jest, aby nie nastał kiedyś czas mądrości obydwu narodów, kiedy jedni i drudzy zrozumieją, że mury żadnego miasta nie są więcej warte niż życie choćby jednego człowieka. Nawet jeżeli są to mury Jerozolimy.

 

Tamar Aneta Izdebska-Lipa


Bibliografia

 

Aloni, Shlomo (2001). Arab-Israeli Air Wars 1947-1982. Osprey Aviation. ISBN 1-84176-294-6

Bar-On, Mordechai, Morris, Benny i Golani, Motti (2002). Reassessing Israel’s Road to Sinai/Suez, 1956: A „Trialogue”. In Gary A. Olson (Ed.). Traditions and Transitions in Israel Studies: Books on Israel, Volume VI (str. 3-42). SUNY Press. ISBN 0-7914-5585-8

Bard, Mitchell G. (2002). The Complete Idiot’s Guide to Middle East Conflict. Alpha books. ISBN 0-02-864410-7

Black, Ian (1992). Israel’s Secret Wars: A History of Israel’s Intelligence Services. Grove Press. ISBN 0-8021-3286-3

Boczek, Boleslaw Adam (2005). International Law: A Dictionary. Scarecrow Press. ISBN 0-8108-5078-8

Bowen, Jeremy (2003). Six Days: How the 1967 War Shaped the Middle East. London: Simon & Schuster. ISBN 0-7432-3095-7

Bregman, Ahron (2002). Israel’s Wars: A History Since 1947. London: Routledge. ISBN 0-415-28716-2

Christie, Hazel (1999). Law of the Sea. Manchester: Manchester University Press. ISBN 0-7190-4382-4

Cristol, A Jay (2002). Liberty Incident: The 1967 Israeli Attack on the U.S. Navy Spy Ship. Brassey’s. ISBN 1-57488-536-7

Eban, Abba (1977). Abba Eban: An Autobiography. Random House. ISBN 0-394-49302-8

Ehteshami, Anoushiravan i Hinnebusch, Raymond A. (1997). Syria & Iran: Middle Powers in a Penetrated Regional System. London: Routledge. ISBN 0-415-15675-0

Gat, Moshe (2003). Britain and the Conflict in the Middle East, 1964-1967: The Coming of the Six-Day War. Praeger/Greenwood. ISBN 0-275-97514-2

Gelpi, Christopher (2002). Power of Legitimacy: Assessing the Role of Norms in Crisis Bargaining. Princeton University Press. ISBN 0-691-09248-6

Hammel, Eric (1992). Six Days in June: How Israel Won the 1967 Arab-Israeli War. Simon & Schuster. ISBN 0-7434-7535-6

Hussein of Jordan (1969). My „War” with Israel. London: Peter Owen. ISBN 0-7206-0310-2

Hopwood, Derek (1991). Egypt: Politics and Society. London: Routledge. ISBN 0-415-09432-1

Koboril, Iwao i Glantz, Michael H. (1998). Central Eurasian Water Crisis. United Nations University Press. ISBN 92-808-0925-3

Makiya, Kanan (1998). Republic of Fear: The Politics of Modern Iraq. University of California Press. ISBN 0-520-21439-0

Montefiore, Simon Sebag, Jerozolima. Biografia, Magnum 2011. ISBN 978-83-89656-71-1

Morris, Benny (1997). Israel’s Border Wars, 1949-1956. Oxford: Oxford University Press. ISBN 0-19-829262-7

Mutawi, Samir (2002). Jordan in the 1967 War. Cambridge: Cambridge University Press. ISBN 0-521-52858-5

Oren, Michael (2002). Six Days of War. Oxford University Press. ISBN 0-19-515174-7

Phythian, Mark (2001). The Politics of British Arms Sales Since 1964. Manchester: Manchester University Press. ISBN 0-7190-5907-0

Pollack, Kenneth (2004). Arabs at War: Military Effectiveness, 1948-1991. University of Nebraska Press. ISBN 0-8032-8783-6

Pollack, Kenneth (2005). Air Power in the Six-Day War. The Journal of Strategic Studies. 28(3), 471-503.

Prior, Michael (1999). Zionism and the State of Israel: A Moral Inquiry. London: Routledge. ISBN 0-415-20462-3

Segev

Quigley, John B. (2005). Case for Palestine: An International Law Perspective. Duke University Press. ISBN 0-8223-3539-5

Quigley, John B. (1990). Palestine and Israel: A Challenge to Justice. Duke University Press. ISBN 0-8223-1023-6

Rabil, Robert G. (2003). Embattled Neighbors: Syria, Israel, and Lebanon. Lynne Rienner Publishers. ISBN 1-58826-149-2

Rezun, Miron (1990). Iran and Afghanistan. In A. Kapur (Ed.). Diplomatic Ideas and Practices of Asian States (pp. 9–25). Brill Academic Publishers. ISBN 90-04-09289-7

Rikhye, Indar Jit (1980). The Sinai Blunder. London: Routledge. ISBN 0-7146-3136-1

Rubenberg, Cheryl A. (1989). Israel and the American National Interest. University of Illinois Press. ISBN 0-252-06074-1

Seale, Patrick (1988). Asad: The Struggle for Peace in the Middle East. University of California Press. ISBN 0-520-06976-5

Segev, Tom, Siódmy million, PWN 2012. ISBN 978-83-01-16807-0

Sela, Avraham (1997). The Decline of the Arab-Israeli Conflict: Middle East Politics and the Quest for Regional Order. SUNY Press. ISBN 0-7914-3537-7

Smith, Grant (2006). Deadly Dogma. Institute for Research: Middle Eastern Policy. ISBN 0-9764437-4-0

Stephens, Robert H. (1971). Nasser: A Political Biography. London: Allen Lane/The Penguin Press. ISBN 0-7139-0181-0

Stone, David (2004). Wars of the Cold War. Brassey’s. ISBN 1-85753-342-9

[1] Wojna Sześciodniowa [w:] http://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_sze%C5%9Bciodniowa.

[2] Simon Sebag Montefiore, Jerozolima. Biografia, Magnum 2011, s. 534.

[3] Ibidem, s. 535.

 

[4] Simon Sebag Montefiore, Jerozolima. Biografia, Magnum 2011, s. 522.

[5] Ibidem, s. 535.

[6] Ibidem, s. 533.

[7] Tom Segev, Siódmy milion, PWN 2012, s. 364.

[8] Icchak Rabin, Pinkas Szerut [Zapis Służby], Tel Awiw: Maariw, 1979, s. 148.

[9] Tom Segev, Siódmy milion, PWN 2012, s. 364.

[10] Rabin Gil Nativ, Jerozolima jest nasza, wykład wygłoszony 12 maja 2013 roku w Muzeum Historii Żydów Polskich z okazji Dnia Jerozolimy.

[11] Ibidem, s. 535.

[12] Simon Sebag Montefiore, Jerozolima. Biografia, Magnum 2011, s. 536.

[13] Rabin Gil Nativ, Jerozolima jest nasza, wykład wygłoszony 12 maja 2013 roku w Muzeum Historii Żydów Polskich z okazji Dnia Jerozolimy.

[14] Ibidem.

[15] Simon Sebag Montefiore, Jerozolima. Biografia, Magnum 2011, s. 538.

[16] Ibidem, s. 531.

Praca dostępna również na:

http://www.izrael.badacz.org/fakty/fakty_jerozolima.html

6 odpowiedzi do “Przebieg walk o Jerozolimę w wojnie sześciodniowej”

  1. I am really impressed together with your writing talents and also
    with the format to your blog. Is this a paid subject matter or did you
    modify it yourself? Anyway keep up the excellent quality writing, it is rare to see a great weblog like this
    one today..

    1. Thank you for your comment. The website is fully independent and is not sponsored by anyone. We had a dream to create a place where Jews and Muslims could be together without mutual resentment. For now it’s a virtual space, but we believe that it will become a reality someday.

  2. Eνerything is very open ѡith a preciѕе clarification οf the issues.
    It was ɗefinitely informative. Your site is extremely helpful.

    Thanks for sharing!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *