Shakshouka (Sposób Tamar)

Składniki:

  • Oliwa – 2, 3 łyżki (do smażenia)
  • 1 cebula
  • 1 puszka pomidorów
  • 1 puszka konserwowej fasolki czerwonej
  • Cztery jajka

Przyprawy:

  • Kmin rzymski
  • Słodka papryka
  • Sól
  • Pieprz

Sposób przyrządzenia:

  • Rozgrzać oliwę na dużej patelni
  • Fasolkę konserwową opłukać w durszlaku pod zimną wodą
  • Obraną cebulę drobno posiekać
  • Posiekaną cebulę zeszklić (nie doprowadzać do smażenia) 2-3 minuty na patelni z rozgrzaną oliwą
  • Dodać pomidory z puszki oraz opłukaną fasolę
  • Dodać przyprawy do smaku i wszystko wymieszać
  • Wbić na patelnię cztery jajka (tak, aby każde jajko na patelni było osobno)
  • Kiedy zetną się białka, oddzielić je od żółtek (np. drewnianą łyżką)
  • Wyłożyć żółtka na talerze
  • Wymieszać białka z resztą składników
  • Wyłożyć zawartość patelni na talerze tak, aby otoczyć żółtka (nie mieszać żółtek i białek ze sobą).

Do składników na patelni można dodać również pokrojoną w kosteczkę czerwoną, surową paprykę

 

Danie gotowe. Można podawać z pieczywem.

Zobacz Shakshouka na naszym forum:

forum shakshouka

 

Powrót do kuchni

5 odpowiedzi do “Shakshouka (Sposób Tamar)”

  1. Uwielbiam shakshoukę, a kmin rzymski mogłabym wcinać i wcinać. Pierwszy przepis, jaki robiłam, był z cynamonem, możecie spróbować – jak dla mnie bardzo fajnie łączy się z pomidorami.
    A mam pytanie – dlaczego żółtka i białka są osobno? Jest to kwestia religii/względy praktyczne?

    1. Tak, to względy religijne. Najwyższy oddzielił światło od ciemności, dzień od dnia, niebo od ziemi, więc tutaj nastąpiła próba oddzielenia żółtka od jajka 🙂
      A tak naprawdę to przypuszczam, że to licentia poetica twórczyni 🙂
      Gdybym ja to robił, to pewnie padłoby pytanie: „a z czego to jest? bo tu widać tylko ciemną masę”. I to też byłyby względy religijne, bo w końcu w pierwszym dniu stwarzania „ciemność była nad bezładem” 🙂

  2. Żarcie to żarcie, musi być „zjadliwe” a nie skłaniać do refleksji nad światłem i jasnością.
    A tak na poważnie to polecam kuchnię Tamar, miałem okazję kilku potraw próbować

    1. Żydzi, Arabowie, Hindusi i wiele innych nacji czy narodów bardzo szanują pożywienie. Również zwierzęta do pokarmu mają olbrzymi szacunek, który okazują na swój sposób. Wynika to stąd, że wszystkie te stworzenia zdają sobie sprawę z wagi pożywienia – przecież to źródło życia.
      Ale rzeczywiście istnieją narody i społeczności religijne, w których głównym elementem świątecznych obrządków jest nażreć się i nachlać. Wśród tych narodów i społeczności religijnych jedzenie staje się żarciem, a picie chlaniem. Co naród i religia to inny obyczaj. 🙂

    2. Gustavo, dziękuję pięknie za uznanie! Miód na serce i na… żołądek 😉
      To było zupełnie na poważnie i tak samo poważnie: nie zgadzam się na nazywanie jedzenia „żarciem”. Wcale nie wystarczy, żeby było jedynie zjadliwe.
      W „Ratatuj” jest taka scena: szczur, który bardzo chce zostać kucharzem, pyta drugiego szczura trzymającego w łapkach coś kompletnie niemożliwego do opisania „co ty właściwie jesz?” A on odpowiada „yyyyy…. Nie wiem.” Otóż, jest mnóstwo innych wspaniałych filmów o wpływie jedzenia na… TAK, na życie! „Czekolada”, „Uczta Babette”, „Smak curry”, „Jiro śni o sushi”. Poza tym mówi się przecież „jeść oczami”, czyli danie musi też ładnie wyglądać i być ładnie podane. A jak się ma do „żarcia” wpływ przypraw, które w czasach przedsamolotowych były warte tyle co złoto 🙂 Żarciu mówię więc stanowcze NIE i czekam na przepyszne skrzydełka z piekarnika oraz szaszłyki z grilla w Waszej rezydencji 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *