Krótka medytacja w Yad Vashem

Do Yad Vashem jedzie się jerozolimskim tramwajem w stronę zachodnią na końcowy przystanek, czyli na Wzgórze Herzla. Kilkuminutowy spacer pozwala na dojście do muzeum holocaustu, gdzie można zwiedzić pawilon ze zdjęciami i innymi eksponatami lub pospacerować po wielkim parku z Aleją Sprawiedliwych.

Więzienny wagon stojący na kawałku torów, kończących się z jednej strony ścianą, a z drugiej przepaścią jest wymowną metaforą beznadziei, nie tylko tej obozowej, ale beznadziei w ogóle.

Z beznadzieją musi poradzić sobie często także współczesny człowiek.

W Yad Vashem zawsze odczuwam dziwny spokój.

W tym nastroju odprężenia przywołałem kiedyś obraz, który często mnie nawiedzał. Męczył, dręczył, upokarzał.

Na szczęście nie dane mi było przeżyć obozowego koszmaru, ale dziecięcy jeszcze umysł atakowany informacjami o tragedii przez filmy, książki, opowieści, wycieczki do byłych obozów coraz trudniej sobie radził w dojrzałym wieku z bagażem ponurych informacji. Był czas, kiedy widziałem siebie i swoją żonę stojących w obozowych pasiakach wśród innych więźniów, drżących przed tępą bezwzględną siłą. I chociaż wiem, że wyobraźnia nie jest tym samym co realne przeżycie, stawało się to nie do zniesienia. I właśnie w Yad Vashem zrozumiałem, że stoję przed ludźmi, których bałem się  w życiu – bezwzględnych, bezlitosnych, chorych na władzę i nienawiść. Ale tym razem pod pasiakiem miałem broń, podobnie jak inni więźniowie. Od tamtego wizjonerskiego zdarzenia wsiadam niekiedy w wehikuł czasu, jakim jest wyobraźnia, staję na apelu razem z kilkoma milionami i czekam z rozkoszą na pierwszy wrzask tępej nienawiści. Potem słyszę ogłuszający dźwięk kilku milionów karabinów ukrytych do tej pory pod pasiakami.

Największym i najtrudniejszym hołdem, jaki można złożyć zamordowanym w obozach koncentracyjnych ludziom, to widzieć w nich bohaterów, nie ofiary. Zawsze i w każdym momencie słyszeć ich wołanie, jakby się słyszało prosty jasny wiersz:

Zdejmij z nas pasiaki i ubierz w mundury

Daj nam broń do ręki

Oszczędź resztki dumy

Nachszon Lipa-Izdebski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *