Baju baju z Dubaju

Autor: Nachszon Krzysztof Lipa-Izdebski

Obalanie mitów

     Jednym z wielu mitów na temat pobytu w Dubaju jest przekonanie, że niezależnie od pory roku nie wolno ani mężczyznom ani kobietom założyć krótkich spodenek, odsłonić ramion ani chodzić za rękę. Można bez żadnego problemu i bez narażania się na zwrócenie uwagi chodzić swobodnie ubranym, trzymać się za ręce, a nawet przytulić się do siebie. Pamiętając  jednak, że jesteśmy w kraju muzułmańskim, należy zachować umiar.

      Wcale nierzadkim obrazkiem w Dubaju są muzułmańskie pary (obydwoje w galabijach, kobieta w hidżabie zasłaniającym twarz) trzymające się za ręce, a nawet okazujące sobie umiarkowaną czułość.  I, żeby nie było wątpliwości, nie są to przebrani za Arabów Europejczycy.

     Opowieści o fanatyzmie Arabów, którego jednym z objawów jest rzucanie wszystkiego, gdy nadchodzi czas modlitwy to kolejny durnostój z kolekcji bzdur. Niejednokrotnie słyszeliśmy wezwanie muezina i obserwowaliśmy Arabów swobodnie wykonujących swoje obowiązki zawodowe, robiących zakupy, czy po prostu spacerujących dla przyjemności.

     Niekiedy słyszy się, że higiena Arabów pozostawia wiele do życzenia, ale to twierdzenie zahacza o śmieszność.

     Każdy muzułmanin jest obrzezany, dlatego nie ma problemu z gromadzącym się w sposób ciągły brudem pod napletkiem w dodatku zmieszanym z moczem. Po wypróżnieniu  Arabowie najpierw używają papieru toaletowego, następnie bieżącej wody do umycia pupy. We wszystkich arabskich toaletach znajduje się w pobliżu muszli klozetowej wężyk z bieżącą wodą, która służy właśnie utrzymaniu higieny. Wężyk trzyma się prawą ręką, natomiast ablucji dokonuje się ręką lewą. Po całym zabiegu bardzo dokładnie myje się obydwie ręce. Dlatego Arabowie podają rzeczy innej osobie wyłącznie prawą ręką i dlatego też jedzenie (np. pitę) trzymają w prawej ręce.

     W krajach arabskich, w których występuje problem ze słodką wodą (np. Jordania) do ablucji służą specjalne dzbanki.

    Czystość miast, czy toalet miejskich nie odbiega od standardu europejskiego – w jednych jest czysto, w innych brudno.

     Ucisk kobiet w islamie widziałem na własne oczy i był tak oczywisty, że aż zrobiło mi się szkoda… arabskich mężczyzn. Na placu pod Dubai Mall spacerowało arabskie małżeństwo. Kobieta z wózkiem, w którym leżało malutkie dziecko szła z przodu, natomiast mąż wlókł się leniwie z tyłu, prowadząc za rękę chłopca w wieku około ośmiu, może dziewięciu lat. W pewnym momencie chłopiec klapnął sobie tyłkiem na betonie i tak siedział. Arab, jak to Arab, stanął spokojnie i cierpliwie czekał aż dzieciak raczy wstać, czyli zachował się jak klasyczny facet. Po około dwóch minutach kobieta odwróciła się i rozpoczęła tak energiczny powrót w stronę ukochanego, że niemal słychać było podążający za nią świst wściekłego wichru. Ponieważ za słabo znam arabski, więc trudno mi powiedzieć, ile słów wypowiedziała na raz podniesionym tonem kobieta, ale na pewno dużo. Ich barwę emocjonalną  wszyscy słuchacze rozpoznali łatwo. Mężczyzna przemawiał coś łagodnie do kobiety, brał ją za rękę, drugą podnosił świetnie bawiącego się dzieciaka. Ale kobieta trajkotała i trajkotała, wyrywając co chwilę rękę, aż wreszcie dzieciak wstał, otrzepał tyłek i poszli dalej. Kiedy mężczyzna położył dłonie na wózku, aby prowadzić pojazd razem z żoną, kobieta wskazała mu rozkazująco starszego chłopaka. Wziął go za rękę i poszli dalej. Na pewno w kierunku zgody.

     Ale to z pewnością wyjątek, podobnie jak drugi obrazek, kiedy starsza arabska para robiła sobie zdjęcia pod Burj Khalifa. Mężczyzna, potężny Arab w starszym wieku, ustawił się zgodnie ze wskazówkami żony. I nagle… arabska żona , ta biedna uciskana kobieta, puka się w czoło i zdecydowanym gestem koryguje ustawienie. Mąż wzdycha, bezradnie rozkłada ręce i posłusznie zmienia postawę. Nagle żona wykonuje niecierpliwy gest, coś mówi lekko podniesionym tonem i zdecydowanym ruchem… przesuwa swojego arabskiego męża! Swojego pana! Oniemiałem. Zrobiło mi się smutno, ponieważ słysząc o tym, ile ma do powiedzenia kobieta w islamie, miałem nadzieję, że gdzieś jednak mam szansę na normalne życie, że jest gdzieś na świecie w miarę cywilizowany świat, w którym biedni mężowie nie muszą bać się swoich żon.  Ale tak naprawdę te obrazki (a było ich więcej) napawały mnie radością – olbrzymi szacunek i respekt arabskich  mężczyzn względem kobiet smakuje jak jedna z tych wielu znakomitych bliskowschodnich potraw.

     Na wielu forach można przeczytać „cenną” poradę, aby wymienić paszport przed wyjazdem do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, jeżeli w dokumencie znajdują się pieczątki z Izraela. Nikogo w Emiratach nie obchodzi, gdzie kto podróżuje. Nie ma żadnych problemów z wjazdem do ZEA nawet wtedy, gdy ślady pobytu w Izraelu aż biją po oczach.

     Coraz częściej padają pytania, czy do ZEA można wwieźć papierosa elektronicznego i liquid. Internetowi znawcy tematu na ogół odpowiadają: „raczej nie można”. Nie mają racji. Można bez żadnego problemu, ale (i dotyczy to każdego przewozu papierosa elektronicznego, nie tylko do ZEA) baterię należy przewozić tylko i wyłącznie w bagażu podręcznym. Wynika to z faktu, że kilka razy zdarzały się mikrowybuchy baterii.

     Dubaj jest drogi. To kolejna kompletnie nieprawdziwa informacja. 1 AED, waluta ZEA, to w przybliżeniu 1 PLN (waluta polska).  W libańskiej knajpce nad  sztucznym jeziorem w dzielnicy Jumeirah Lake Towers zjedliśmy shoarmę  z frytkami i falafelę za 60 AED, w restauracji irańskiej za dwie porcje ryby z ryżem, frytkami i dodatkami zapłaciliśmy 100 AED. Bez problemu można znaleźć dużo tańsze jedzenie.

Ceny żywności w marketach są porównywalne z cenami warszawskimi.

Brak chodników, czyli jak poruszać się po Dubaju

     Charakterystyczny dla Dubaju jest brak chodników łączących poszczególne „wyspy atrakcji”, dlatego najlepszym środkiem komunikacji jest nadziemne metro.

     Aby poruszać się metrem, tramwajem oraz autobusem potrzebujemy zakupić kartę nol (srebrna w zupełności wystarczy, chyba że ktoś ma potrzebę podróżowania pierwszą klasą (w Dubaju złotą klasą). Kartę kupujemy na dowolnej stacji metra albo w okienku sprzedaży, a jeżeli okienka są zamknięte, wówczas w punkcie informacyjnym znajdującym w centralnym miejscu każdej stacji. Na karcie startowo znajduje się 25 AED, z czego 19 jest do wykorzystania (6 AED to koszt samej karty). Kartą klikamy w czytnik przy wejściu do metra oraz po zakończeniu podróży.  Koszt przejazdu jednego przystanku to 1 AED. Ważne, aby przy podróżowaniu tramwajem również kliknąć w czytnik kartą zarówno przed rozpoczęciem podróży (check in) jak i po zakończeniu podróży (check out). Na podstawie tych dwóch kliknięć zostanie pobrana opłata w zależności od liczby przejechanych przystanków. Czytniki znajdują się na przystankach, nie w pojazdach. Na schemacie komunikacyjnym metra linia tramwajowa oznakowana jest kolorem pomarańczowym.

     Jeżeli przejedziemy metrem liczbę przystanków, która przekracza konto naszej karty, nie musimy się martwić. Bramka nas wprawdzie nie wypuści, ale wtedy podchodzimy do okienka informacyjnego od strony strefy biletowej i doładowujemy kartę. W metrze absolutnie nie wolno jeść i pić ani żuć gumy. Metro jest w pełni automatyczne. Nie ma w nim maszynisty!

     Na początku metra znajduje się wagon „Gold Class Cabin” oraz wagon „Women & Children Cabin”. Do tego ostatniego wchodzą kobiety, które nie życzą sobie podróżować z mężczyznami. Ciekawostką jest, że wagon nie jest raczej oblegany i kobiety (również arabskie) wolą jechać w wagonach koedukacyjnych. Kiedy wsiadłem przez pomyłkę do wagonu kobiecego spotkałem się raczej z mocno zaciekawionym wzrokiem kilkunastu pięknych par oczu niż z agresją. Zresztą również informowanie użytkowników dóbr publicznych jest bardzo ciekawe i Europejczycy mogliby się wiele nauczyć. W wagonie nie ma napisu: „Jeżeli jesteś mężczyzną, a wsiadłeś do tego wagonu, to grozi ci kara wrzucenia pod pociąg i rozgniecenia na miazgę”. Znajduje się za to napis w języku angielskim: „Czy jesteś pewien, że jesteś we właściwej strefie?”. Podobnie na promenadzie nad urokliwą sztuczną zatoką w Dubai Marina pod czerwonym znakiem z przekreślonym zwierzaczkiem nie znajdziemy informacji: „Jeżeli spotkamy cię tutaj z twoim zwierzakiem, to zwierzak twój zostanie zabity, ugotowany, ty zmuszony do zjedzenia twojego ulubieńca, a następnie zostaniesz zjedzony przez nas”.  Znajdziemy za to grzeczny napis: „Dziękujemy, że nie zabrałeś swojego zwierzątka na spacer po promenadzie”. W wyjściach z metra, które mają kształt długich rękawów, znajdują się ruchome platformy, ponieważ odległości do wyjść są niekiedy bardzo długie. Tam również nie znajdziemy ostrzeżeń w stylu „Jeżeli siądziesz na poręczy, to utniemy ci głowę i będzie się turlać przez tydzień po platformie jako przestroga dla innych”. Jest za to stonowana informacja: „Prosimy, nie siadaj tutaj dla Twojego bezpieczeństwa”.  Taka jest właśnie agresja islamu w Dubaju.

Burj Khalifa, Souk Al Bahar i tańczące fontanny

     Burj Khalifa to najwyższy budynek świata znajdujący się w Dubaju. Najlepiej dojechać metrem do stacji Burj Khalifa/Dubai Mall. I teraz mamy dwie możliwości. Albo przejść długim rękawem, kierując się wciąż wskazówkami prowadzącymi do Dubai Mall, czyli największego centrum handlowego Dubaju i już w galerii handlowej odnaleźć wskazówki do wyjścia pod Burj Khalifa albo wyjść na zewnątrz pierwszym lepszym wyjściem, rozejrzeć się, znaleźć wzrokiem ten olbrzymi budynek i iść na azymut . W pewnym momencie znajdziemy się pod „małymi fontannami” i tam należy szukać zejścia schodkami w dół. Teraz czeka nas króciutka droga wzdłuż wodnego kanału z kaskadami (po lewej stronie mamy cały czas Burj Khalifa), aż naszym oczom ukaże się ni to jezioro ni to basen. Po jednej stronie mamy teraz najwyższy budynek świata i galerię handlową Dubai Mall, po drugiej urokliwy Souk Al Bahar – kameralną galerię handlową.  Jeżeli ktoś ma potrzebę skorzystania z toalety, lepiej wybrać Souk Al Bahar, ponieważ toalety w Dubai Mall są mocno okupowane. Samo miejsce jest cudowne – jeżeli kogoś szukamy wieczorem w Dubaju, to raczej na pewno będzie właśnie tam.

    W tym właśnie miejscu, od godziny 18 do godziny 23:15, można oglądać pokaz tańczących fontann, który trwa około 5 minut i prezentowany jest co 30 minut. Niestety, gdy chcieliśmy obejrzeć pokaz w środę, okazało się, że nastąpiła awaria instalacji elektrycznej, również w czwartek fontanny nie działały. W piątek natomiast są zawsze wyłączone ze względu na święto. I wreszcie w sobotę udało się! Nasza radość była tak wielka, że obejrzeliśmy trzy pokazy, i zasiedzieliśmy się tak długo, że do domu musieliśmy wracać taksówką. Liczyliśmy się z dużym kosztem, ponieważ to kilka stacji metra i taryfa nocna, a tu… tylko 35 AED!

     Wieczorem warto obserwować kątem oka Burj Khalifa, ponieważ może nam się udać zobaczyć specjalną grę świateł na budynku – najpierw robi się na przykład cały niebieski, potem cały zielony, następnie przelatują po nim różne świetliste wzory i to wszystko w takt muzyki sączącej się ciągle na placu. Na końcu pokazuje się napis reklamujący developera – wykonawcę budynku – EMAAR. Po tym wszystkim oświetlenie wraca do normy, czyli budynek wesoło migocze  świetlistymi punkcikami.

Nie kupisz rekina w Dubai Mall

     Niewątpliwie największą atrakcją Dubai Mall poza możliwością zrobienia zakupów jest wielkie akwarium z płaszczkami, rekinami i innymi morskimi stworami.  Wszystkie te cuda natury można zobaczyć za darmo z poziomu parteru i pierwszego piętra, ale warto wydać 100 AED i zobaczyć więcej.

     Jeżeli zakupiliśmy bilet, to możemy wejść do tunelu i tam naprawdę z bliska, z boku i od spodu przyjrzeć się płaszczkom, rekinom i innym stworom. Po przejściu przez tunel (nie warto się spieszyć, trzeba nasycić się widokiem) kierujemy się do drugiej części podwodnego zoo znajdującej się na drugim piętrze Dubai Mall, gdzie zostaniemy wpuszczeni na podstawie tego samego biletu.

     W czasie zwiedzania obsługa zrobi nam kilkakrotnie zdjęcia, które spróbuje nam sprzedać po wyjściu; my nie skorzystaliśmy. Oczywiście zdjęcia można robić samemu w całym podwodnym zoo, ale raczej nie należy używać lampy.

     Teraz, na drugim piętrze, możemy zobaczyć pingwiny, krokodyle, ptaki, jaszczurki, a wszystko w odpowiedniej dla danego gatunku inscenizacji.

     Jeżeli po zwiedzaniu dopadł nas głód, możemy skorzystać z jednego z wielu barów szybkiej obsługi znajdujących się w galerii.

Załóż okulary w Dubai Marina

     Dubai Marina to urokliwa promenada nad sztuczną zatoką.  Dojeżdżamy metrem do stacji Damac Properties (Marina), po czym w „rękawie” kierujemy się według wskazówek do Dubai Marina. Gdy wyjdziemy na zewnątrz, schodzimy w dół prostopadle do drogi szybkiego ruchu i już za chwilę naszym oczom ukazuje się woda i grupa wysokich budynków. Jeżeli będziemy spacerować po promenadzie w stronę morza, wówczas wrócić możemy z kolejnej stacji metra Jumeirah Like Towers.

    Na stacji Damac Properties można przejść na drugą stronę i nad sztucznym jeziorkiem zjeść tanio w jednej z wielu znajdujących się tutaj knajpeczek.

     W okresie zimowym w Emiratach wieje silny wiatr, który niesie pustynny piach, dlatego warto założyć okulary przeciwsłoneczne (jeżeli ktoś nie nosi innych). Niestety nie chciało mi się zakładać i dlatego dostałem w lewe oko jakąś drobinką, która zadomowiła się w na dobre gdzieś głęboko. Po powrocie do domu nalałem do wanny wody, wszedłem i zanurzałem głowę od góry od dołu, cały czas mrugając. Następnie, zmęczony bólem, położyłem się spać i pozwoliłem sobie na płacz. Po obudzeniu z radością stwierdziłem, że dokuczliwa drobinka opuściła moje oko.

     Kiedy następnym razem poszliśmy na promenadę, oczywiście nie założyłem okularów, mimo że doskonale pamiętałem o przykrym wydarzeniu. Tym razem na szczęście nic się nie stało.

     Jeżeli czujesz w Emiratach silny wiatr, dla własnego bezpieczeństwa załóż okulary.

Zatoka Perska wygląda jak… palma

     Oczywiście Zatoka Perska wygląda jak morze, natomiast tytuł odnosi się do sztucznej wyspy utworzonej właśnie na wodach Zatoki Perskiej i mającej kształt palmy daktylowej. Wyspa nazywa się Palm Jumeirah.

     Wyspa jest w pełni zabudowana, ma własną pełną infrastrukturę i jest już teraz olbrzymim miastem z osiedlami mieszkaniowymi. Aby dostać się na Palm Jumeirah możemy dojechać metrem do stacji Damac Properties, a następnie przesiąść się na tramwaj i dojechać do przystanku nr 9 (Palm Jumeirah). Po wyjściu z przystanku tramwajowego (pamiętajmy aby odkliknąć kartę) wchodzimy do najbliższego „rękawa” i idziemy cały czas prosto aż trafiamy do garażu podziemnego. Tam na podłodze szukamy strzałek z napisem „monorail”. Idąc za tymi wskazówkami dochodzimy do stacji kolejki turystycznej. Kupujemy w kasie bilet w postaci pięknej karty, wsiadamy do pociągu i jedziemy!

    Wysiadamy na stacyjce Atlantis Aquaventure Station i idziemy na promenadę nad Zatoką Perską, z której możemy między innymi podziwiać kompleks hotelowy Atlantis widniejący na awersie karty.

     Po powrocie niestety musimy zwrócić kartę obsłudze zgodnie w widniejącym na niej napisem. Jednak zrobiliśmy tak przerażająco smutne miny, że pan z obsługi mrugnął do nas, wyciągnął jedną z naszych kart w naszą stronę tak aby nikt nie widział i oddał nam! Nasza radość była tak olbrzymia, jakby darowano nam jeden z tych wypasionych samochodów z ulic Dubaju. Mamy więc na własność unikatową kartę.

Nic tam nie ma ciekawego

     Podsumuję Dubaj po malkontencku. Nic tam nie ma aż tak ciekawego, ale jest to kolejne miasto, które pokochałem. Czy z wzajemnością? In sza’ Allah!

Nachszon Krzysztof Lipa-Izdebski

Zapraszamy do galerii zdjęć z Dubaju

Praca dostępna również na:

https://adziklipa.me/2017/01/26/special-correspondence-from-dubai-with-a-mini-guide/

2 odpowiedzi do “Baju baju z Dubaju”

  1. No fajnie…
    No ładnie…

    Ale nurtuje mnie jedna rzecz.

    Jeśli dla muzułmanów lewa ręka jest nieczysta to jak patrzeć na spożywanie posiłków przez osoby leworęczne?
    Przy czym zakładam, że jest to „lewus” totalny – wszystko robi lewą ręką…
    To czy w jego przypadku right hand będzie tą prawilną czy raczej tą nieczystą?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *